Przez tydzień mieliśmy w redakcji okazję testować Forda Kugę w wersji Vignale. To najbogatsza wersja auta, kosztująca ponad 200 tys. zł i wyposażona w 180-konny silnik 2,0 turbodiesel.
Oczywiście jazda samochodem z napędem na cztery koła i 180 konnym silnikiem jest dużą frajdą. Tym bardziej, że Ford słynie z dobrego zawieszenia, więc odczucia kierowcy i pasażerów są naprawdę miłe. Jednak pozostaje pytanie, czy cena auta jest adekwatna do komfortu oferowanego przez Forda Kugę.
Wersja Vignale wyposażona jest praktycznie we wszystko, co można sobie wyobrazić. Od systemów kontroli trakcji do podgrzewania kierownicy. Całości dopełnia skórzana, biała tapicerka. Jedynie mam zastrzeżenia co do skuteczności połączenia systemów nawigacyjnych z telefonem komórkowym przez system Android Auto, ale ten problem najwyraźniej udało się rozwiązać tylko Volkswagenowi. We wszystkich innych markach podobny problem występuje.
Mimo bogactwa wyposażenia wnętrze auta nie robi aż tak dobrego wrażenia. Jest trochę staroświeckie. Sporo w nim różnych zakamarków, półeczek, przycisków. Oczywiście wszystko jest na swoim miejscu, ale w tym komfortowym wnętrzu czegoś brakuje. Głównie miejsca. Bo choć auto wydaje się duże, należy wszak do samochodów klasy SUV, to jednak na tylnej ławce komfortowo mogą podróżować tylko dwie osoby. Dla trzeciej, choć przewidziano dla niej pasy bezpieczeństwa, miejsca jest trochę za mało. Również bagażnik jest zdecydowanie za mały.
Dobre strony auta: tak jak wspominaliśmy, zawieszenie. To, czy samochód jedzie po autostradzie, czy po leśnej szutrowej drodze, nie ma dla niego większego znaczenia. Świetnie się zachowuje na obu tych nawierzchniach. Silnik, mimo, że bardzo mocny, wcale nie jest paliwożerny. Średnio do przejechania 100 km potrzebuje niecałe 9 litrów paliwa.
Podsumowując. Bardzo dobry silnik, bogate wyposażenie, idealne zawieszenie, tylko trochę za mało komfortu we wnętrzu auta, mimo, że zastosowano w nim elektroniczną regulację foteli.
Piotr Szymański